Pragnienia doczesne

Pragnienia doczesne

Czy możemy realizować swoje przyziemne pragnienia,
jeśli nie są zabronione w Biblii?

Autorzy:  RJ Regan oraz  David A. DeWitt 

Chodzi o to, czy dobrze jest pragnąć większego mieszkania, lepszego auta, modnych ciuchów, jachtu, motocykla, pistoletu lub wędki?  

Pragnienia, które nie są grzeszne

Nie rozważamy tu grzesznych pragnień, jakich Bóg jasno w Biblii zabrania, lub też takich, które są grzeszne w wyniku dedukcji, chociaż nie otwarcie zabronione; np. aborcja, pornografia internetowa lub feminizm. Chcemy wiedzieć, czy dobrze jest pragnąć zwyczajnych, ziemskich rzeczy. 

Nie mam - kontra dążenie do spełnienia pragnień

Nie będziemy rozróżniali między posiadaniem rzeczy a pragnieniem ich. Oczywiście, że jest między nimi różnica, ale jedna rzecz to pożądać a druga urzeczywistniać swoje ziemskie pragnienia. Nie jest to jednak różnica, którą będziemy się tutaj zajmować. 

Nie chodzi w tym opracowaniu o etykę

Nie jest to opracowanie na temat etyki. Nie chcemy decydować, co jest większym dobrem albo mniejszym złem. Sprawy etyczne wypływają zawsze. Na przykład:
„Czy lepiej jest kupić coś, co pomoże mi w mojej służbie albo dać pieniądze biednym?
Lub: „Czy lepiej jest kupić dom i wpaść w długi - czy wynająć coś i nie akumulować kapitału?”
Opracowanie to nie mówi więc o zasadach etycznych.
 

Nie chodzi o rzeczy

Nie będziemy też mówić o rzeczach, ale o pragnieniu rzeczy. Większość rzeczy sama w sobie nie jest zła. Mogłoby być parę wyjątków, jak idole w postaci osób, filmy pornograficzne i horoskopy.  Nie ma jednak niczego złego w domach, ubraniach, jachtach czy motocyklach. Generalnie rzeczy są neutralne. Nasze pytanie jest tutaj proste. Odkryliśmy jednak, że kiedy o tym myślimy, odpowiedź nie jest łatwa.

Pytanie brzmi: CZY ŹLE JEST POŻĄDAĆ TYCH RZECZY? 

Zalety pragnienia

Pytanie: Czy źle jest mieć pragnienia?

Odpowiedź: Absolutnie nie! Pragnienia są częścią definicji, która określa nas jako istoty ludzkie. Pragnienia są kluczowe dla chrześcijaństwa i przekazu Biblii.  

To buddyzm mówi, że pragnienia są złe. Oto „Cztery szlachetne prawdy buddyzmu”:

Pierwsza szlachetna prawda – Cierpienie (dukka) jest uniwersalne.

Druga szlachetna prawda – Cierpienie spowodowane jest pragnieniem.

Trzecia szlachetna prawda – Sposobem uwolnienia się jest wyeliminowanie wszelkich pragnień.

Czwarta szlachetna prawda – Pragnienie może być wyeliminowane przez podążanie „ośmiostopniową ścieżką”. 

Buddyzm jednak to absurd. Jest to idea sprzeczna sama w sobie, prowadząca do porażki (pokonania samego siebie). Człowiek musi tylko pytać, czy powinien chcieć pozbyć się wszystkich pragnień. Jeżeli tak, to powinniśmy pozbyć się pragnienia pozbycia się wszystkich pragnień, stąd podstawa buddyzmu jest niewłaściwa. Jeżeli nie powinniśmy pozbyć się pragnienia pozbycia się wszystkich naszych pragnień, to w takim razie dobrze jest mieć co najmniej jedno pragnienie. W przeciwnym razie buddyzm zaprzecza sam sobie. Pozbawić kogoś pragnień to zredukować człowieka do skały albo do pnia drzewa.

Pragnienie jest źródłem wszelkiej moralności i niemoralności. Jest przyczyną wszelkiego działania i destrukcji. Sprawia, że człowiek szuka Boga lub odrzuca Go. Pragnienie jest podstawą wiary, nadziei i miłości a też niewiary, beznadziei i nienawiści. Pragnienie jest czymś, co ludzki dramat czyni wartościowym, interesującym, ekscytującym, pobudzającym, fascynującym … i niebezpiecznym. Wszyscy bohaterowie Biblii byli ludźmi z pasją. To kobiety i mężczyźni pragnący służyć Bogu. Z drugiej strony leniwy opisany w Księdze Przysłów to człowiek nie posiadający wartościowych pragnień. Salomon pisze: Serce leniwego czeka bez skutku (Prz 13,4). Leniwi ludzie to ci, których pragnienia są niewystarczające lub niewłaściwie ulokowane. Dla kontrastu przyjrzyjmy się Dawidowi, który napisał: Miłuję Cię, Panie, Mocy mojaPanie, miłuję dom, w którym mieszkasz, i miejsce, gdzie przebywa Twoja chwała … Jakże miłuję Prawo Twoje: przez cały dzień nad nim rozmyślam (PS 18,1; 26,8; 119,97). Pragnienie to bliski kuzyn nadziei. Jeden ze słowników (MacBook Pro dictionary) definiuje te dwa słowa następująco:             Nadzieja jest poczuciem oczekiwania i pragnienia, że określona rzecz się spełni.            Pragnienie to silne uczucie chęci posiadania czegoś lub życzenia, by coś się wydarzyło.   Zauważmy, że nadzieja zdefiniowana jest za pomocą użycia

pragnienie
oczekiwanie
 słowa „pragnienie” i oba pojęcia mówią  o uczuciu chcenia czegoś lub chcenia, by coś się zdarzyło. Gdybyśmy narysowali te słowa jako koła, prawie całkiem nałożyłyby się na siebie, gdzie koło pragnienia zwierałoby się w kole nadziei. Jedyna różnica jest taka, że nadzieja zawiera oczekiwanie, że pożądana rzecz lub wydarzenie rzeczywiście się spełni. Nie ma jednak nadziei bez pragnienia.   

Pragnienie – dobre, złe czy “OK”?

Kiedy już określiliśmy, że pragnienie jest rzeczą dobrą, że jest istotną częścią człowieczeństwa i kluczem do naszego moralnego i duchowego rozwoju, możemy zapytać: istnieją dwie kategorie czy trzy? Bo - jeżeli zadajemy szczegółowe pytania o pragnienia dotyczące moralności -  możemy mieć pokusę, by raczej odpowiedzieć słowem „OK” zamiast „dobrze” lub „źle”. Przypuśćmy, że zapytam na przykład: „Czy dobrze jest, kiedy pragnę mieć sklep ze słodyczami?” Będziesz mieć pokusę, by odpowiedzieć: „Pewnie, to w porządku, OK”. Co rozumiesz przez to? Czy znaczy, że jest dobre, jako przeciwne złemu albo że to coś pomiędzy dobrym i złym. Chcielibyśmy odpowiedzieć na to, sugerując, że nie ma takiej rzeczy jak moralność będąca w porządku, OK. Wszelkie zasady moralne wynikają z charakteru Boga. Dobro lub rzecz właściwa to zgodna z charakterem Boga. Gdziekolwiek Bóg wypowiada się poprzez autorów Biblii, odkrywa Siebie jako dobrego i świętego. Świętość to bycie dobrym plus oddzielenie tego dobra od jakiegokolwiek przejawu zła.  Kiedy Bóg przekazał ludziom swoje sądy, miały one formę błogosławieństw i przekleństw (Pwt 28). Brzmią tak, że nie słychać, iż istnieje coś pomiędzy nimi, czego Bóg nie wziął pod uwagę.  Apostoł Jan napisał:             Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. (1 J 2,4) Brzmi to tak, że albo1.      Zachowujemy Jego przykazania, albo2.      Nie zachowujemy przykazań. Nie brzmi to jednak:            3. Istnieją rzeczy, które są OK, bez względu na to, czy znaczą przestrzeganie albo łamanie         Jego przykazań.   Jezus powiedział kościołowi w Laodycei:             A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. (Ap 3,16) Salomon powiedział:Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd, wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe. (Koh 12,14). Paweł napisał:Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre. (2 Kor 5,10). Zdania te nie pokazują, jakby rzeczy były albo dobre, albo złe, albo w porządku. Powiedzenie, że coś jest OK brzmi tak, jakby było coś, na czym Bogu nie zależy. Istnieją różne stopnie natężenia dobra i zła, ale nie kategoria „OK.”, pomiędzy dobrym i złym. Kiedy mówisz „OK”, możesz mieć oczywiście na myśli “dobrze”, a w takim razie powinieneś powiedzieć “dobrze”. Z moralnego punktu widzenia, powiedzenie, że pragnienie posiadania sklepu cukierniczego jest „OK.”, to nie to samo, co powiedzenie „dobrze”. Dlatego pragnienie może być tylko albo dobre, albo złe, nie po prostu „OK.”.   

Dobre pragnienia – wieczne, czasowe lub i takie, i takie? Stwierdziliśmy już, że zdolność do posiadania pragnień jest dobra. Rzeczy takie jak wiara, nadzieja i miłość od niej zależą. Stwierdziliśmy również, że kiedy zastosujemy to do jakiegokolwiek konkretnego pragnienia, jest ono albo dobre, albo złe, ale nigdy OK. w sensie moralnej neutralności, tak jakby Boga to nie obchodziło Teraz możemy przejść do pytania, które przyprowadziło nas tutaj na pierwszym miejscu:„Czy ziemskie, czasowe pragnienia mogą być dobre?”  Wydaje się, że można na nie odpowiedzieć na 3 sposoby:1.      Pragnienia mogą być dobre tylko wtedy, kiedy dotyczą rzeczy wiecznych. 2.      Pragnienia mogą być dobre, kiedy mówią o rzeczach wiecznych i czasowych. 3.      Pragnienia mogą być dobre tylko wtedy, kiedy dotyczą rzeczy czasowych.  Oddalić trzecią odpowiedź jest najłatwiej. Jest to pogląd ateisty, humanisty lub materialisty. Przyznaję, że ludzie ci mają najczęściej największy wkład w to, w jakiej kondycji znajduje się nasz dzisiejszy świat, ponieważ nie koncentrują się na niczym innym. Nie rozpraszają ich sprawy o wartości wiecznej, dlatego mają największy wpływ na ten przemijający świat. Jednak chrześcijanin musi odrzucić ten światopogląd, ponieważ Nowy Testament koncentruje się przede wszystkim wokół spraw wiecznych. Jak powiedział apostoł Paweł: jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. (1 Kor 15,19). Nawet ludzie wierzący z czasów Starego Testamentu posiadali nieco z wiecznej perspektywy (Koh12,14; Dn 12,13; Hi 19,25).  Tak jak ludzie z Biblii, mamy pokusę skłaniać się ku poglądowi pierwszemu, ponieważ Nowy Testament kładzie nacisk na sprawy wieczne. Z pewnością nasza przyszłość jest w niebie, nie na ziemi. Jezus powiedział: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną.  Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. (Mt 6,19-20). Kiedy popatrzymy na przykład Jana Chrzciciela i Jezusa, Pawła i Barnaby, nie widzimy żadnych dowodów, że pragnęli rzeczy materialnych. Wydaje się, że nie mieli niczego własnego, oprócz ubrania na swoim grzbiecie.  Nowy Testament jest również pełen ostrzeżeń przed życiem w luksusie (Łk 16,19-31, Jk 5,5), przed tym, jak oszukańcze są bogactwa (Mt 13,22), i przed pragnieniem bogacenia się (1 Tm 6,8-10). Bez wątpienia więc chrześcijanie powinni koncentrować się na sprawach wiecznych. Tak jak powiedział o tej ziemi D L Moody: Nie przeznaczaj zbyt wiele czasu na polerowanie mosiężnych poręczy na tonącym statku. Sercem Dobrej Nowiny jest skupienie się na wiecznym niebie.  Powstaje pytanie, czy to powinno określać, jakie są wszystkie nasze pragnienia: dobre czy złe? Oczywiście kościół ma się skupiać na niebie, ale jeżeli mówimy, że powinny to być tylko rzeczy wieczne, to dlaczego Bóg miał na uwadze ziemię w Starym Testamencie? Tak samo, dlaczego tak wiele mówi się o tysiącletnim panowaniu Chrystusa na ziemi w czasach Nowego Testamentu (Ap 20,1-10)? Nawet w nowej Jerozolimie zstępującej na nową ziemię będą ulice ze złota, bramy z pereł, a fundamenty z drogich kamieni (Ap 21). Oczywiście wszystko to nie miałoby wartości, gdyby nie było tam samego Boga i Baranka, ale oni tam są i dlatego ma to sens. Większość z tego, co stworzone, jest nie tylko duchowe, jest to też cenny materiał. Wydaje się, że Bóg widzi wartość w rzeczach materialnych. To panteizm ceni tylko duchowe wartości.  Jest również kilka miejsc mówiących o kościele i te powodują, że kwestionujemy pogląd nr 1. Kiedy apostoł Jan pisał do Gajusa, powiedział tak: Umiłowany, życzę ci wszelkiej pomyślności i zdrowia, podobnie jak doznaje powodzenia twoja dusza. (3 J 2). Jako że powodzenie, o które się modli, to nie jego dusza (bo dusza ma się dobrze), musi to być pomyślność materialna. Może chodzi o dobre zdrowie, o którym wspomina, ale wydaje się, że ma na myśli powodzenie pod każdym względem.  Przypuśćmy takie pytanie: “Czy dobrze jest modlić się o ludzi chorych i cierpiących ból, żeby wyzdrowieli lub zostali uwolnieni od bólu w tym życiu?” Większość z nas odpowiedziałaby: „Tak. Tak właściwie brzmi większość próśb.”  Jednak jeżeli pytamy: “Czy dobrze jest modlić się o ludzi nie żyjących w bólu, o to, by otrzymali przyjemności w tym życiu?”, większość byłaby niezdecydowana.  Co się jednak zmienia, kiedy przekraczamy linię między „mniej bólu, więcej przyjemności?”  W obu testamentach mamy oczywiście przykłady ukojenia bólu jako dobrej, upragnionej rzeczy (wszystkie uzdrowienia przez proroków, przez Chrystusa i apostołów są tego dowodem; także ich bezpośrednie modlitwy o uwolnienie od cierpienia).  Prośby o przyjemność są inne. W czasach Starego Testamentu nie jest to tak trudne. W przymierzu Abrahama zawierała się obietnica ziemi, potomstwa i błogosławieństwa. Błogosławieństwo dotyczyło ziemskiej, materialnej prosperity. Powodzenie pochodziło od Boga, ale było to coś, czego ludzie mieli pragnąć. Błogosławieństwem za przestrzeganie Prawa było materialne, ziemskie powodzenie w ziemi Izraela. Kiedy Jakub zapragnął prawa pierworodztwa, posiadania żon oraz dzieci, a także bogactwa w postaci owiec i bydła, Bóg postrzegał to jako coś dobrego. Nie zawsze aprobował jego metody, ale na pewno było tak, że jego pragnienie prosperowania w ziemi było także Bożym pragnieniem dla Jakuba.  W kościele nowotestamentowym błogosławieństwa Boga skupiają się wokół nieba. Są jednak stwierdzenia, które nie tak całkowicie rozdzielają je od ziemskich przyjemności. Jezus powiedział:  Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby (owce) miały życie i miały je w obfitości. (J 10,10). Chrystus na pewno koncentrował się na obfitości wiecznej w niebie. Skoro jednak mamy tu kontrast ze złodziejem kradnącym ziemskie dobra, to prawdopodobnie nie są z tego wyłączone doczesne pragnienia. Widać to również w Ewangelii św. Marka 10,29-30, gdzie Jezus powiedział: Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Teraz zobaczymy, jak spełniało się to w życiu apostołów i w kościele nowotestamentowym. Nie znaczy to, że mieli pragnąć większych i lepszych domów, gospodarstw i rodzin oraz luksusowego życia. Chodziło o to, że Bóg zaspokoi wszystkie ich potrzeby pośród ziemskich prześladowań, a częścią tego będą jakieś rzeczy materialne.  Mamy również na myśli fakt, że uczniowie Jezusa nosili sakiewkę (Łk 8,1-3, J 4,8), że Jezus został pochowany w grobowcu bogatego człowieka, (Mt 27,57nn), a jego przyjaciele – Maria, Marta i Łazarz byli całkiem zamożni (J 12).  Kiedy Paweł omawiał z Tymoteuszem sprawę ziemskich bogactw, powiedział:Bogatym na tym świecie nakazuj, by nie byli wyniośli,
nie pokładali nadziei w niepewności bogactwa,
lecz w Bogu, który nam wszystkiego obficie udziela do używania,
niech czynią dobrze, bogacą się w dobre czyny, niech będą hojni, uspołecznieni,odkładając do skarbca dla siebie samych dobrą podstawę na przyszłość, aby osiągnęli prawdziwe życie. (1 Tm 6,17-19). Zauważmy, że Paweł mówi wyraźnie o tych, którzy są bogaci w rzeczy doczesne:
(1) mają nie pokładać w nich ufności,
(2) mają pamiętać, że zapewnił je Bóg, i
(3) mają być hojni, żeby uzbierać skarb w niebie. Na pewno jest to skupienie się na rzeczach wiecznych. Zauważmy również:
·         Bóg nie mówi im, by pozbyli się ziemskiego bogactwa, by stali się biedni oraz ·         Jedną z przyczyn, dla których Bóg zaopatruje nas, jest to, byśmy się tym cieszyli.  Tak więc musimy zaprzestać rzeczy wymienionych w punkcie 1 i 3, a skoncentrować się na zagadnieniach  z punktu 2. Pragnienia mogą być dobre, kiedy dotyczą i spraw wiecznych, i spraw doczesnych.  

Kiedy doczesne pragnienia są dobre? 

Na nasze pytanie jeszcze nie odpowiedzieliśmy. Musimy zadać sobie trud zrozumienia, skąd wiemy, kiedy jakieś nasze doczesne pragnienie może być dobre. Czy powinniśmy np. kupić ten nowy dom, samochód, łódkę … czy coś w tym rodzaju. Istnieją co najmniej trzy próby odpowiedzi na to pytanie:1.      Doczesne pragnienia są dobre, kiedy jesteśmy wdzięczni za nie i oddajemy chwałę Bogu. 2.      Doczesne pragnienia są dobre, jeżeli nie pogwałcają biblijnego przykazania. 3.      Doczesne pragnienia są dobre, kiedy są zgodne z naszym powołaniem.  

Czy nasze doczesne pragnienia są dobre, jeżeli oddajemy Bogu chwałę?

Pierwszy punkt zawiera wiele oczywistych problemów. Po pierwsze, mogę usprawiedliwiać pogwałcenie Bożych zasad tym, że po prostu dziękuję Bogu za coś. Na przykład:

·         Mogę dążyć do bogactwa po to, by mieć pieniądze do rozdawania i dziękuję Bogu za to. Bóg  jednak zabrania nam w Biblii dążenia do bogactwa.

·         Mogę dążyć do rozwodu i zawarcia powtórnego małżeństwa i być wdzięcznym Bogu za posłanie mi nowego męża lub żony. Biblia jednak zabrania rozwodu i powtórnego małżeństwa.

·         Mogę pójść za moimi homoseksualnymi skłonnościami, dziękując Bogu za to, że stworzył mnie takim, jakim jestem. Biblia jednak potępia homoseksualizm.

 Są tacy, którzy promują “Ewangelię sukcesu” albo hasła „Nazwij to i domagaj się tego”, „To, co najlepsze w życiu, masz teraz”, itd. I oddają Bogu chwałę za to. Problem z  takimi  twierdzeniami o prosperity jest następujący:  ·         Schodzą z koncentracji na Bogu i przesuwają ją w stronę człowieka. ·         Robią z Boga dżina z butelki, który daje im to, czego chcą. ·         Ziemskie, czasowe pragnienia a nie świętość, sprawiedliwość i prawda stają się centrum naszej więzi z Bogiem. ·         Ich pragnienia, choć wyrażone za pomocą chrześcijańskiej terminologii, podobne są do pragnień ateistów, materialistów i humanistów.  

Czy doczesne pragnienia są dobre, kiedy nie pogwałcają biblijnych przykazań?

Drugie pytanie jest bardziej obiecujące. Z pewnością nie powinniśmy robić czegoś wbrew nakazom biblijnym. Czy przyjąć jednak wniosek, że jakiekolwiek doczesne pragnienie może być dobre, jeżeli nie sprzeciwia się biblijnym przykazaniom? Problem z tym jest taki: Grzech to nie zboczenie z biblijnego nakazu. Grzech to wszystko, co jest sprzeczne z charakterem Boga. Boże przykazania z pewnością są odbiciem Jego charakteru, jednak ten stoi powyżej przykazań. Na przykład, kiedy Kain i Abel przynieśli ofiary Bogu (Rdz 4), spodobała Mu się krwawa ofiara Abla a nie jarzyny Kaina. Nie było wtedy biblijnych nakazów mówiących im, jaki rodzaj ofiary mają przynieść. Przez proroka Aggeusza (1,1-9) Bóg mówi Izraelowi, że przyczyną ich osądzenia było to, że świątynia nie została odbudowana. Takiego przykazania jednak nie było. Kiedy Dawid został ukarany za policzenie ludności, też nie istniał biblijny nakaz sprzeciwiający się takiemu spisowi.  Dawid kochał Prawo Boga i przestrzeganie Jego przykazań (Ps 119). Jego miłość do Boga i miłość Boga do niego nie istniała z powodu wykonywania nakazów przez Dawida, ale z tego, że Dawid był człowiekiem według Bożego serca (1 Sm 16,7). Musimy stąd wysnuć wniosek, że treść punktu 2 jest niewystarczająca. Niewystarczająco dobrą sprawą jest pragnąć rzeczy doczesnych po prostu z powodu tego, że nie jest to w Biblii zabronione.  

Czy doczesne pragnienia są dobre, jeżeli stanowią część naszego powołania?

Jesteśmy przy czymś, co odczuwamy jako dobre dążenie do rzeczy doczesnych – kiedy są zgodne z naszym powołaniem. To oznacza, że powołanie musimy zdefiniować. Więc do rzeczy. Nasze powołanie to:

1.      Nasze naturalne talenty i zdolności.

2.      Nasze duchowe dary (Rz 12; 1 Kor 12; Ef 4

3.      Nasza sytuacja życiowa (czas i miejsce urodzenia, pozycja rodziców, zdrowie, płeć, nasze atuty fizyczne lub ułomności, itp.)

4.      Nasza obecna rola życiowa – dziecka, matki, ojca, współmałżonka, studenta, robotnika, właściciela biznesu.

5.      Nasze pragnienia – co lubimy robić, co podnosi nas rano z łóżka. ... kiedy są używane, by podobać się Bogu. Innymi słowy, sugeruję, że tych pięć rzeczy wziętych razem (żadna z osobna) to nasze powołanie, skierowane na sprawianie przyjemności sercu Boga. Wszelkie posiadane przez nas doczesne pragnienia, które pomagają nam spełnić to powołanie, są dobre.   

Kilka przykładów 

Pytanie: Czy dobrze jest chcieć tak się wzbogacić, by dawać pieniądze na Bożą pracę?Odpowiedź: Nie, bo pogoń za bogactwem jest zabroniona w Nowym Testamencie (Mt 13,22; 1Tm 6,8-10). Chęć stania się bogatym jest w Biblii zakazana, jakikolwiek by nie był powód.  Pytanie: Czy dobrze jest pragnąć większego domu?Odpowiedź: To zależy od twojej sytuacji życiowej. Jeżeli masz ośmioro dzieci mieszkających w dwupokojowym mieszkaniu i jesteś w stanie nabyć nowy, jest to prawdopodobnie dobry pomysł, ponieważ częścią twojego powołania jest zabezpieczenie bytu swojej rodzinie. Jeżeli pragnę mieć rezydencję na wzgórzu, zapytałbym siebie, czy rezydencja ma cokolwiek wspólnego z moim powołaniem. To nie znaczy automatycznie, że nie ma. Jeżeli należysz do szczebla kierowniczego i masz do czynienia z ludźmi bogatymi, oczekiwane będzie to, że mieszkasz w drogim domu. Zawód bogatych może wymagać od nich życia w taki sposób, że będą wydawać wiele pieniędzy na swoje otoczenie. To z kolei zapewnia innym ludziom pracę i nikogo nie rani. Nasz zawód jako chrześcijan jest częścią naszego powołania. Bądź ostrożny, by nie używać tego motywu jako usprawiedliwienia życia w luksusie.    

Pytanie: A co z „zabawkami”? Mogę kupić sobie łódkę, sportowe auto, nową torebkę lub biżuterię?

Odpowiedź: Pozostaje ciągle pytanie o twoje powołanie. Powodem kupna może być taka forma odpoczynku, która pozwoli ci lepiej wypełnić swoje powołanie. Jednak znowu: bądź ostrożny z usprawiedliwianiem. Osobiście (Dave) jestem właścicielem małego samolotu. Było tak przez całe moje życie. Samoloty zawsze pomagały mi odpocząć. Nie mówię tego, by się usprawiedliwiać. Jezus nie miałby samolotu. Pamiętajmy, co powiedział Jakub: … Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. (Jk 4,3). 

Pytanie: Skąd mam wiedzieć, czy moje motywy służą wyposażeniu mnie do przyszłego powołania czy chcę starać się o swoje przyjemności na tym świecie?

Odpowiedź: Będziemy sądzeni zarówno za swoje czyny i za motywy, jednak często swoich motywacji nie znamy (1 Kor 4,1-5). Wierzymy, że jest zdecydowana granica pomiędzy tym, co dobre i co złe (bez kategorii „OK.” pomiędzy), ale linia ta może być niewidoczna dla naszej świadomości. Po prostu pamiętaj: życie w luksusie jest przez Boga jednoznacznie potępione (Łk 16,19-31, Jk 5,5) i staniemy przed sędziowskim trybunałem  Chrystusa (J 5,44; 1Kor 3,11-15; 2 Kor 5,10).  

Pytanie: Czy istnieje coś złego w tym, że jestem bogaty, jeżeli to rezultat mojej pracy?

Odpowiedź: Nie ma niczego złego. Kropka. Wszelkie bogactwo pochodzi od Boga, czy na nie zapracowałeś, czy je odziedziczyłeś, czy je ukradłeś. Mamy jednak pracować jak dla Pana Jezusa. Jeżeli praca ta przynosi bogactwo, traktuj je jako przedmiot odpowiedzialnego zarządzania, który dał ci Bóg. Bogactwo jest jak dzieci – są błogosławieństwem w Starym Testamencie i przedmiotem odpowiedzialnego zarządzania w Nowym Testamencie. Jak długo jednak koncentrujesz się na życiu w luksusie, uważaj! W Ewangelii wg Łukasza (16,19-31) bogacz poszedł do Hadesu, ponieważ  ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. (w. 19). 

Pytanie: Jaka jest różnica pomiędzy chęcią na filiżankę dobrej kawy a pragnieniem drogiego auta sportowego, skoro stać mnie na to?

Odpowiedź: Właściwie nie ma różnicy. Wszystkie pytania o motywy są te same. Również dążenie do posiadania sportowego auta jest dobre z powodów ekonomicznych, bo skłania ludzi do pracy. A z drugiej strony:
(1) sportowe auto wymaga większej ilości pieniędzy, na które musi nas być stać,
(2) życie w luksusie nie jest sprawą rozmiarów; ono pokazuje rzeczywistą ilość pieniędzy, których można by użyć w inny sposób, i 
(3) przy tej chęci posiadania sportowego auta stoi sprawa świadectwa, której prawdopodobnie nie ma przy pragnieniu tej kawy.
 

Pytanie: Jaka jest różnica między chodzeniem do lekarza, by być zdrowym w tym życiu – a chodzeniem do doradcy finansowego, by mieć zdrowe finanse w tym życiu?

Odpowiedź: Właściwie nie widzę tu różnicy. Jeżeli jesteś chory, jedynym powodem, dla którego chcesz się mieć lepiej, jest pozbycie się bólu, nie da się temu zaprzeczyć. Jezus powiedział: …nie troszczcie się o swoje życie…(Mat. 6:25). Z drugiej strony obie z powyższych rzeczy są wartościowe, jeżeli mają na uwadze wypełnienie twojego powołania na ziemi.  

Pytanie: Czy dobrze jest pragnąć seksu?

Odpowiedź: Większość ludzi mówi: “Oczywiście, jeśli ma być z żoną lub mężem”. Z Pieśni nad Pieśniami Salomona możemy mieć wniosek, że to nasz popęd seksualny sprawia, że się żenimy. I stąd oczywiście posiadamy dzieci (Rdz 1,28). Biblia jednak nigdy nie mówi, że popęd seksualny jest dobry. Paweł mówi nam, że jeżeli nie potrafimy kontrolować seksualnego popędu, powinniśmy się ożenić, a także mąż i żona nie powinni się seksu pozbawiać (1 Kor 7,1-6). Nie mówi jednak, że pociąg seksualny jest dobry sam w sobie. Jeżeli byłby dobry sam w sobie, to powinniśmy znaleźć sobie nową żonę, kiedy ta stara nie zaspokaja naszego pragnienia. Dlaczego mielibyśmy zakładać, że nasze pragnienia seksualne to jedyna rzecz nie wypaczona przez grzech? W Księdze Przysłów czytamy: … znajduj radość w żonie młodości, ale jest to pokazane w kontraście do nie podniecania się cudzołożnicą (Po cóż, mój synu, upajać się obcą i obejmować piersi nieznanej? Prz 5,15-20). Biblia zawsze pokazuje seks jako coś, co potrzebuje strzeżenia się, kontroli i ograniczeń. Prezentowany jest jako coś wypaczonego i niebezpiecznego, nie jako coś , czego należy pragnąć. Seks należy do małżeństwa. Jest jednak jednym z najnędzniejszych „producentów” przyjemności na tej planecie. Przynosi nam niechciane rzeczy: niechciane ciąże, rozpustę, cudzołóstwo, rozwody, powtórne małżeństwa, pornografię, homoseksualizm, rodziców samotnie wychowujących dzieci, aborcję, rozbite domy i domową przemoc – wymieniając tylko niektóre.  

Nowości

Przebaczenie kontra odwet

Jestem przekonany, że świat ma złe pojęcie o przebaczeniu i złe pojęcie o chrześcijańskiej koncepcji...

Przebaczenie kontra odwet

Jestem przekonany, że świat ma złe pojęcie o przebaczeniu i złe pojęcie o chrześcijańskiej koncepcji...

Mądrze jest unikać głupoty Prz 17

ŻYCIOWA MĄDROŚĆ NA PODSTAWIE KSIĘGI PRZYSŁÓW: Unikaj głupoty za wszelką cenę Przysłów 17   Mądrość...